Pijany kierowca w rękach policji. Pijany kolega przyjechał zabezpieczyć jego auto

pijany kierowca

Pijany kierowca w rękach policji. Do nietypowej interwencji doszło w miniony poniedziałek w szeregach policjantów z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Szczecinie. Wszystko w ramach akcji „Trzeźwość”, podczas której w ręce funkcjonariuszy w przedziwny sposób wpadła dwójka znajomych. Obaj mężczyźni byli pod wpływem alkoholu i prowadzili pojazdy.

Pijany kierowca w rękach policji. Pojazd zatrzymanego miał zabezpieczyć… jego pijany kolega

W ostatnim czasie policja prowadzi wiele akcji, mających na celu sprawdzanie trzeźwości kierowców, co ma poprawić bezpieczeństwo na drogach. Między innymi w ramach takowych działań, szczecińska drogówka sprawdzała kierujących w zeszły poniedziałek. Wtem doszło do wielce nieprawdopodobnej sytuacji. Mianowicie, policjanci z Wydziału Ruchu Drogowego Komedy Miejskiej Policji w Szczecinie podjęli kontrolę wobec mężczyzny, który okazał się być pijany. To jednak dopiero początek – a to dlatego, gdyż zatrzymany przez funkcjonariuszy, na miejsce zdarzenia w celu zabezpieczenia swojego pojazdu wezwał kolegę. Gdy ten przybył do policjantów (co warto zaznaczyć – autem), także wzbudził ich wątpliwości. Badanie alkomatem wykazało, że on również nie był trzeźwy.

ZOBACZ TAKŻE: PROWADZIŁ KAMPANIĘ PRZECIWKO SZCZEPIENIOM NA FACEBOOKU – ZOSTAŁ ARESZTOWANY!

Zarówno jeden jak i drugi mężczyzna staną przed sądem

Policjanci – zdaniem wielu – postąpili słusznie i byli bezwzględni. Pijanym kierowcom natychmiast zatrzymano dokumenty prawa jazdy, a także zakazano dalszego podróżowania samochodami. Teraz nieodpowiedzialni mężczyźni będą musieli tłumaczyć się przed sądem.

Internauci ochoczo komentują całe zajście i nie mogą uwierzyć, że ktoś naprawdę mógł postąpić w ten sposób.

źródło zdjęcia: 40ton.net (poglądowe)

Bartek Z

Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego na kierunku Dziennikarstwo i Komunikacja Społeczna, specjalizacja: dziennikarstwo sportowe. Pasjonat piłki ręcznej oraz piłki nożnej.