Kokaina w kamieniach. Policja musiała je rozbijać! [WIDEO]

kokaina w

Kokaina w kamieniach – czy wpadlibyście na bardziej pokręcony pomysł? Taki manewr zastosowała grupa przemytników, którą rozpracowali hiszpańscy mundurowi. Sposób ukrycia nielegalnych substancji budzi niemały podziw, a policja – poza tym, że zlokalizowała przemyt – musiała radzić sobie z blisko tysiącem kamieni, w których ukryta była właśnie kokaina. Służby rozbijały małe głazy za pomocą młotów oraz kilofów. Znaleziono około tony narkotyków! W związku z przemytem, aresztowano aż 11 osób.

Kokaina w kamieniach

Wydawać by się mogło, że przemytnicy wykorzystali już wszystkie możliwe drogi przemytu, a ich pomysły powoli się kończą. Mianowicie, często słyszy się o przewożeniu narkotyków w owocach, w sprzętach AGD, a nawet w… żołądku. Metody przemytu są naprawdę niezwykle wyszukane, w środowiskach przestępczych natomiast wkłada się także wiele pracy w to, aby przemysł narkotykowy kwitł – jest on bowiem niezwykle dochodowy. Ze wszystkim walczą służby mundurowe. Funkcjonariusze hiszpańskiej policji tym razem wpadli na naprawdę niesłychane odkrycie. Przejęli oni znaczne ilości narkotyków ukrytych w sztucznych kamieniach.

760 kamieni do rozbicia

Odkrycie i przejęcie przemytu okazało się najmniejszą częścią włożonej pracy przez policję. Później bowiem pomysłowo ukryty towar należało wydostać z setek kamieni. W tym celu należało użyć ciężkich, wielokilogramowych młotów oraz kilofów. Na powyższym nagraniu widać, jak bardzo starannie do tematu podeszli przestępcy, oraz ile pracy w związku z rozłupaniem wszystkich „opakowań” czekało policję.

Zabezpieczono tonę narkotyków

Po oględzinach i wydobyciu towaru okazało się, że sztuczne kamienie miały w sobie aż tonę kokainy! W dodatku, każde ze starannie przygotowanych maskujących „opakowań” także miało sporą wagę. W sumie okazało się, że cały transport ważył aż – bagatela – niemal 190 ton!

Odkrycia dokonali wspomniani już hiszpańscy policjanci, a wszystko miało miejsce w stolicy tamtejszego kraju – konkretniej w Madrycie. Zlokalizowanie i zdemaskowanie przesyłki, która wyglądała niezwykle naturalnie, możliwe było dzięki wywiadowcom tamtejszych służb specjalnych. Zamieszani w przemyt byli z kolei obywatele państw południowoamerykańskich – Wenezueli i rzecz jasna Kolumbii. Ta druga wielu osobom kojarzy się z narkotykowym biznesem.