Lekarz zaszył w brzuchu pacjenta dwie chusty chirurgiczne – chory zmarł

Lekarz zaszył w brzuchu pacjenta

Lekarz podczas operacji zaszył w brzuchu pacjenta dwie chusty chirurgiczne. Mężczyzna zmarł po 8 miesiącach od zabiegu. Tragiczne wydarzenia miały miejsce w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu. Jednak czy doktor na pewno jest winny śmierci pacjenta? W marcu sąd uniewinnił lekarza, ale sprawa wciąż nie jest zakończona.

Czy zaniedbanie podczas operacji przyczyniło się do śmierci pacjenta?

W sierpniu 2012 roku w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu operowano Ireneusza Nowaka z powodu nowotworu jelita grubego. Przeprowadzający operację – lekarz Dariusz R. zaszył w brzuchu pacjenta dwie chusty chirurgiczne. Warto dodać, że pod koniec zabiegu doktor miał spytać pielęgniarki instrumentariuszki czy wszystko co wykorzystano w operacji zostało wyciągnięte z ciała. W odpowiedzi miał usłyszeć: „Stan zgodny.” Osiem miesięcy później odkryto, że w brzuchu znajdują się pozostałości po operacji. W kwietniu 2013 roku chusty wyciągnięto, jednak kilka tygodni później pacjent zmarł. Eksperci, oceniający sprawę w śledztwie i podczas procesu, doszukali się związku pomiędzy śmiercią, a tragedią z chustami. Stwierdzono jednak, że miałby to być związek „pośredni”. Dodatkowo obrona przekonuje, że pan Ireneusz był starszym i schorowanym człowiekiem. Mimo wszystko w marcu sąd uniewinnił lekarza.

ZOBACZ TAKŻE: RATOWNIK MEDYCZNY DYREKTOREM SZPITALA – JEST NAJMŁODSZY W POLSCE

Sprawa toczy się dalej

Mimo, że sąd uniewinnił doktora, prokuratura ponownie przekonywała sąd, że Dariusz R. jest winny. Na sali sądowej pojawiły się duże zdjęcia z rezonansu magnetycznego, które pokazują zaszyte w ciele chusty. Miało to uzmysłowić sędziom, że były one na tyle widoczne, że lekarz na pewno je widział. Oskarżony wszystkie się wypiera i nazywa całą sytuację „manipulacją”. „Chcemy, żeby sąd powiedział, że lekarz ma pilnować człowieka. Bo to czyjś ojciec, mąż, brat.” – mówi córka zmarłego.

Warto jednak dodać, że lekarz został wprowadzony w błąd przez pielęgniarkę asystującą mu podczas operacji. Ich zadaniem jest przeliczenie całego sprzętu i poinformowanie doktora czy wszystko jest na swoim miejscu.

Obrona uważa, że doktor pomyłki nie popełnił. „Czego miałem szukać, skoro dostałem informację zgadza się” mówił doktor R. Dariusz tłumaczył, że w czasie operacji chusta natychmiast nasiąka krwią, przesuwa się. Zrobiła się z niej kulka „wielkości małej piłeczki pingpongowej”. Pokazane na sali sądowej zdjęcia zostały zrobione po wielu miesiącach. Pozostawione chusty przesuwały się i wyglądały zupełnie inaczej niż w czasie operacji. Wyrok zapadnie 17 grudnia.
Magdalena C

Z wykształcenia inżynier produkcji. Miłośniczka podróży i dokumentów kryminalnych.