Droga S8: napastnik z Porsche sam zgłosił się na policję!

droga s8

Droga S8: napastnik z Porsche sam zgłosił się na policję. Niedawno informowaliśmy o bulwersującej sytuacji z ekspresowej drogi S8. Internet zawrzał, a nagranie obiegło największe polskie media. Wszyscy domagali się schwytania i odpowiedniego ukarania pirata drogowego. Jak się okazuje, sumienie nie dało mu spokoju i sam zgłosił się na policję. Okazuje się, że autem miała kierować kobieta, natomiast awanturnik był jedynie pasażerem. Przedstawia on inną wersję zdarzeń, niżeli można było zaobserwować na nagraniu. Wszystko wskazuje jednak na to, że on oraz kierująca, zostaną ukarani.

Bandyta drogowy na trasie S8

O zdarzeniu pisaliśmy dokładnie 5 dni temu. Wtedy to całą sieć obiegło nagranie agresywnego kierowcy z trasy S8. Wszystko miało zacząć się od wyprzedzania. Samochód, którym podróżowała cała rodzina wracająca z wakacji, wyprzedzał inne samochody. Wtem, we wstecznym lusterku kierowca zauważył sportowe Porsche. Pojazd ten nadciągał ze sporą prędkością, „mrugając” długimi światłami do kierowcy przed sobą. Nagłe ustąpienie nie było jednak możliwe z tego względu, że prawy pas był zwyczajnie zajęty. Nie spodobało się to nadgorliwemu kierowy. Film z całego zajścia można obejrzeć poniżej:

Droga S8: napastnik sam zgłosił się na policję!

Jak informuje tvn24.pl, kierująca oraz pasażer podróżujący Porsche, które spowodowało zagrożenie na ekspresowej drodze S8, sami zgłosili się na policję. Okazało się, że sportowym samochodem poruszała się para: 32-letni mężczyzna oraz 32-letnia kobieta. To właśnie kobieta miała prowadzić pojazd, natomiast pasażer – jej partner, wykazał się bardzo agresywnym zachowaniem w stosunku do innego uczestnika ruchu drogowego.

Para z Porsche mieszka w Glasgow, a do Polski przyjechała odwiedzić swoją rodzinę. Policji zeznawali, że do konfliktu na drodze doszło z winy kierowcy auta, które w całym zajściu było obiektem ataku i drogowej agresji. Do omawianej sytuacji natomiast miało dojść chwilę przed tym, gdzie rozpoczyna się zamieszczone w sieci nagranie.

Tłumaczenia zdały się na nic

Tłumaczenia zagranicznej pary zdały się na nic. Mianowicie, policja całą sprawę skierowała do sądu – na drodze, w jej wyniku powstała bardzo niebezpieczna sytuacja. Co więcej, zarówno mężczyzna jak i kobieta mogą liczyć na grzywnę wysokości 5 tysięcy złotych na głowę. Kierującej grozi utrata prawa jazdy.