Site icon aju.pl

Włosi mimo zakazu poszli do kościoła w niedzielę palmową. Posypały się wysokie mandaty

włosi mimo zakazu

Włosi mimo zakazu poszli do kościoła w niedzielę palmową. Jak donosi portal RMF24.pl, powołując się na zagraniczne media – cała sytuacja miała miejsce w Abruzji we Włoszech. Grupa wiernych miała zlekceważyć obostrzenia i zakazy, które wydał tamtejszy rząd. Należy pamiętać, że sytuacja we Włoszech jest bardzo poważna, a skala epidemii jest tam jedną z największych na całym świecie. W ostatnich dniach zanotowano jednak nieznaczne spadki, wskazujące na etap stabilizacji wirusa. Do pełni szczęścia jednak wciąż niezwykle daleka droga. Straż miejska wtargnęła do kościoła i ukarała wiernych wysokimi mandatami.

Włosi mimo zakazu poszli do kościoła w niedzielę palmową

Święta Wielkanocne zbliżają się wielkimi krokami, a miniona niedziela inaugurowała tak zwany Wielki Tydzień, poprzedzający chrześcijańskie obchody czczenia zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Ważnym etapem w tym najistotniejszym dla chrześcijan święcie jest niedziela palmowa, która miała miejsce wczoraj. Tegoroczne przygotowania do świąt są inne, a wszystko przez pandemię koronawirusa. Jak się jednak okazuje, zakaz udziału w uroczystościach religijnych nie był respektowany przez wszystkich. W Abruzji we Włoszech, grupa wiernych nie zastosowała się do obostrzeń i ruszyła do kościoła, aby świętować wspomnianą wcześniej niedzielę palmową. Wszystko działo się w rejonie miejscowości Sulmona koło L’Aquili, a konkretniej w osadzie Badia. Wiernym nie uszło to jednak na sucho – do kościoła wkroczyła bowiem straż miejska.

ZOBACZ TAKŻE: MANDATY ZA MYCIE AUTA PODCZAS EPIDEMII W POLSCE? TAKA SYTUACJA MIAŁA MIEJSCE W OLSZYNIE! KIEROWCY OBURZENI. KTO MA RACJĘ? ICH PORTFELE USZCZUPLIŁY SIĘ O 500 ZŁOTYCH

Posypały się wysokie kary. Ksiądz zapewnia, że nie ma sobie nic do zarzucenia i nie jest winny całego zajścia

Interweniująca we włoskim kościele straż miejska była bezwzględna. Jak podaje portal RMF, wierni ukarani zostali mandatami wysokości 280 euro. Wszystko za nieuzasadnione oddalenie się od domu.

Głos w całej sprawie zabrał także ksiądz, który akurat odprawiał nabożeństwo. Zapewnia on, że nie jest winny sytuacji, która miała miejsce w jego parafii. Nabożeństwa odbywać miało się bowiem bez udziału wiernych. Jednakże doszło do niedopatrzenia i ktoś nie zamknął drzwi świątyni. Wobec tego znaleźli się w niej ludzie. Nie wszyscy wierzą jednak w takowe tłumaczenia.

źródło: RMF24

Exit mobile version