4 najbardziej nieetyczne eksperymenty psychologiczne

Wszystkie badania, eksperymenty czy działania, dzięki którym mają powstać nowe wnioski, wnoszą do życia wiele cennych założeń. Należy pamiętać o najważniejszym. Aby sprawdzić lub zbadać pewne zjawiska, należy wziąć pod uwagę aspekty etyczne. Zapewnić bezpieczeństwo oraz przeprowadzać całą procedurę w taki sposób, aby nikt nie ucierpiał. Dlatego przedstawiamy Wam 4 najbardziej nieetyczne eksperymenty psychologiczne

Przybliżamy eksperymenty z przeszłości, aby zwrócić uwagę na rzeczy, których nie powinno się robić.

Mały Albert

Eksperyment przeprowadzony przez Johna Watsona, który został nazwany ojcem behawioryzmu. Niestety też eksperyment nagiął wiele norm, dlatego nie mógł zostać pominięty w tym zestawieniu. Eksperymentator wykorzystał do tego 11-miesięcznego chłopca. Pokazano mu białego szczura przy jednoczesnym uderzeniu młotkiem w metalowy pręt.

Miało to za zadanie wywołanie warunkowej reakcji emocjonalnej strachu związanej z widokiem zwierzęcia. Po czym ta reakcja dodatkowo rodziła się po zauważeniu białych, puchatych przedmiotów.  Co najgorsze, psychologowie twierdzili, że może się to utrzymać do końca życia. W obecnych czasach nikt by nie dał zgody na przeprowadzenie badania w takich warunkach.

Eksperyment Milgrama

Przeprowadzony przez psychologa Stanleya Milgrama, który chciał sprawdzić jak wygląda posłuszeństwo władzom. Podzielono ludzi na nauczycieli i uczniów, gdzie uczniowie byli aktorami, o czym wspomnieni wcześniej nauczyciele nie mieli pojęcia. Znajdowali się oni w osobnych pomieszczeniach, natomiast uczeń był podpięty do krzesła. Edukator miał za zadanie czytać uczniom pary słów, które mieli zapamiętać, a następnie sprawdzić czy zostały zapamiętanie. Gdy odpowiedź nie była prawidłowa, wykorzystywało się wstrząsy elektryczne (o różnej sile). Im później uczeń popełnił błąd, tym wstrząsy były mocniejsze.

Jednak do porażenia prądem nie dochodziło. Było to odegrane przez uczniów, których zwiększający się okrzyk bólu słyszeli nauczyciele zza szyby, co było bardzo wiarygodne. „Najmocniejsze” wstrząsy, mogły zagrażać nawet życiu. Wyniki były zaskakujący, gdyż 65% ludzi wybrało ostatni przycisk o najwyższej mocy rażenia. Natomiast 80% zdecydowało się, że wybierze przycisk, pomimo problemów z sercem ucznia. Ten eksperyment jest jednym z najsłynniejszych w psychologii, ale kilka rzeczy zostało w nim naruszonych. Osoby biorące udział, muszą zostać poinformowane o procedurze badania oraz wyrazić zgodę. Nie może się nikomu stać żadna krzywda, nawet ta, która związana jest z dyskomfortem. Spora część badanych zaznaczyła swoje niezadowolenie z wzięcia w nim udziału.

Stanfordzki eksperyment więzienny 

Pod kierownictwem Philipa Zimbardo, odbył się w 1971 roku. Wzięło w nim udział 24 studentów, którzy zostali wyselekcjonowani przez brak kryminalnej przeszłości oraz dobrej kondycji psychofizycznej. Piwnice Uniwersytetu Stanford zostały przerobione na więzienie. Dzięki wcześniejszym wskazówką od ludzi pracujących w więzieniu, jak i samych więźniów.

Pierwszego dnia zatrzymano uczestników badania w ich domach, przez policję, która postawiła im zarzuty. Gdy trafili do „więzienia”, zasady nie odbiegały od tych panujących w prawdziwym. Należało zwracać się odpowiednio do funkcjonariuszy, być ubranym w białe koszule z numerem identyfikacyjnym. Karą za niepodporządkowanie były pompki, które potem zamieniły się w poniżanie osadzonych.

Drugiego dnia wybuchł bunt. Skazani zaczęli drwić z funkcjonariuszy, nie wykonywali poleceń. Strażnicy automatycznie zaczęli być bardziej surowi. Pójście do toalety zależało od ich humoru i więźniowie musieli czasem załatwiać się do wiaderka. Po 36 godzinach, jeden ze skazanych zaczął się dziwnie zachowywać. Płakał i był agresywny. Następnie mówił, że to nie eksperyment, lecz prawdziwe więzienie.

Ciekawym zjawiskiem były odwiedziny. Więzienie wyczyszczone, osadzeni umyci, najedzeni. Nikt nie zauważył skutków wcześniejszych reguł.

Eksperyment został zakończony po 6 dniach z dwóch głównych powodów. Po pierwsze, strażnicy byli coraz bardziej surowi i działali niezgodnie z jakąkolwiek etyką. Po drugie, Christina Maslach sprzeciwiła się kontynuowaniu tego procesu, gdyż doszło do nadużycia władzy.

Jeżeli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej, poniżej znajduje się filmik, w którym znajdziecie dodatkowe informacje o tym eksperymencie.

Wyuczona bezradność

Seligman i Maier to główne postacie związane z tym eksperymentem. Przeprowadzony został w 1967 roku. Dotyczył wyuczonej bezradności, czyli w skrócie stanu wyuczonego, spowodowanego przez nieprzyjemne sytuacje. Podzielili zwierzęta na 3 grupy.

Na początku psy umieścili w uprzęży. Te z pierwszej grupy wypuszczono. Drugą grupę sparowali i porazili prądem, ale po naciśnięciu dźwigni, mogła uciec. W trzeciej grupie schemat był podobny, jednak po naciśnięciu dźwigni, rażenie prądem nie ustało. To u nich nastąpiła wyuczona bezradność, czyli sytuacja, w której już nic nie można zrobić. Dodatkowo psy były smutne, bezradne i nie potrafiły poradzić już sobie z sytuacją związaną np. z ucieczką.

źródło zdjęcia: trickymind.com

Przedstawiliśmy wam 4 najbardziej nieetyczne eksperymenty psychologiczne. Napiszcie co o nich sądzicie.