Site icon aju.pl

Mieli grać na komputerze. Były proboszcz z zarzutami o pedofilię

Na parafii mieli grać na komputerze. Były proboszcz z Godowa z zarzutami. Miał dopuścić się pedofilii. Wśród pokrzywdzonych miało znajdować się 14 chłopców oraz dziewczynek. 62-letniego byłego kapłana zatrzymała miejscowa policja. Zarzucane mu czyny miały mieć miejsce w latach 2001-2004. Wśród poszkodowanych znajdują się byli ministranci, członkowie parafialnej oazy oraz chóru. 

Były proboszcz z Godowa oskarżony o pedofilię

Były proboszcz z Godowa, którego zatrzymano w związku z pedofilią, to 62-letni Kazimierz G. Ujęła go policja, a zarzuca mu się molestowanie na tle seksualnym aż 14 dzieci. Sprawą zajmuje się gliwicka prokuratura.

Księdza, który już jest na emeryturze, zatrzymano wczoraj (środa, 3 lipca 2019) w Katowicach. Jak donosi dziennikzachodni.pl, byłemu kapłanowi postawiono aż 16 zarzutów. Ta liczba podejrzewanych przestępstw, jest zatrważająca.

Były ksiądz nie przyznaje się do stawianych mu zarzutów

Jak się okazuje, były ksiądz nie przyznaje się do stawianych mu zarzutów. Takie rewelacje podaje mediom Joanna Smorczewska, która jest rzecznikiem Prokuratury Okręgowej w Gliwicach. Nie chce ona jednak ujawnić treści wyjaśnień emerytowanego kapłana.

Serwis dziennikzachodni.pl informuje ponadto, że ksiądz Kazimierz G. w parafii Józefa Robotnika był proboszczem przez 6 lat (lata 2000-2006) i właśnie wtedy miało dojść do skandalicznych zajść. 

Co więcej, w trakcie śledztwa okazuje się, że żadne z dzieci które padły ofiarami byłego proboszcza, nie miało skończonych 15 lat. W tej chwili są już osobami pełnoletnimi, dojrzałymi, a jak się okazuje – w zeznaniach utrzymali wersję zdarzeń, za którą zatrzymano 62-latka. 

Na parafii mieli grać na komputerze

Dzieci na parafii miały grać na komputerze, oglądać płyty z filmami i bajkami, a także miło spędzać wspólnie czas. Dodatkowo ksiądz miał posiadać dostęp do internetu, który w tamtych czasach nie był jeszcze nadto popularny w naszym kraju. To wszystko motywowało dzieci, do odwiedzania go. Był to też pretekst spotkań ministrantów, oazy i chórzystek z proboszczem.

Sprawa rozpoczęła się od złożenia zawiadomienia po kilku latach przez jednego z pokrzywdzonych. To jednak nie koniec, bo wtórować miał mu także delegat arcybiskupa katowickiego do spraw dzieci i młodzieży.

źródło zdjęcia: silesia.edu.pl

Exit mobile version